<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Złapane w sieci #91 &#8211; R.O.T.O.R. (1988)</title>
	<atom:link href="http://kinoamatorskie.pl/zlapane-w-sieci-90-r-o-t-o-r-1988/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kinoamatorskie.pl/zlapane-w-sieci-90-r-o-t-o-r-1988/</link>
	<description>Filmy w pełni niezależne!</description>
	<lastBuildDate>Wed, 11 Oct 2023 08:53:56 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.6</generator>
	<item>
		<title>Autor: Werzemuth</title>
		<link>http://kinoamatorskie.pl/zlapane-w-sieci-90-r-o-t-o-r-1988/#comment-279</link>
		<dc:creator>Werzemuth</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 May 2013 10:46:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kinoamatorskie.pl/?p=10395#comment-279</guid>
		<description><![CDATA[ROTOR. ROTOR. ROTOR... ROTOR! 
Film ten... albo jeszcze raz ROTOR! Film ten jest niesamowity - niedorzeczny scenariusz, przedziwne postaci, niebywałe wpadki montażowe, paskudne aktorstwo, a jednak do końca ma się wrażenie, że może jednak być z tego przyzwoity, b-klasowy film... no dobra, może do połowy, a przynajmniej do momentu gdy, tak w końcu mogę to powtórzyć, ROTOR wkracza do akcji. Wtedy już zasadniczo wiemy, że jest to jeden z najwiekszych absurdów współczesnego kina. Skąd takie wrażenie? Otóż przy takim namnożeniu absurdu, dziwności postaci, rażących błędach (mój ulubiony: głównego bohatera budzi budzik, na którym bardzo wyraźnie widać godzinę 5:00. Zmiana ujęcia, bohater zwleka się z łóżka, na zegarku wyraźnie widnieje 4:55... ech, jak ja bym chciał mieć rano taki cofający się zegar...) widz spodziewałby się widzieć słabo oświetlony, roztrzęsiony obraz i ujęcia rodem z taśmy weselnej rodziców. A tu niespodzianka - światło dobre, ujęcia dobre, scenografia przyzwoita, kostiumy, lokacje... wszystko sprawia złudzenie, że film jest całkiem przyzwoity... nie dajmy się jednak zwieść - jest to całkowita tragedia... aczkolwiek piękna tragedia. Szybciej chyba obejrzeć ten film na własne oczy niż pisać o jego wadach. Wspomniane przeze mnie i autora newsa &quot;przyzwote skomponowanie ujęć&quot; jest chyba paradoksalnie gwoździem do trumny tej produkcji - film nie razi oczu, więc na pewno zachęci do seansu typu &quot;guilty pleasure&quot;, tudzież uświetni zakrapiany wieczór w gronie znajomych - nieprzerwane salwy śmiechu gwarantowane.

W sumie żal mi jednak tej produkcji - co prawda stała się pozycją KULTOWĄ, ale z tej negatywnej strony, a mogła być cult classiciem b-klasy. Zasadniczo jak można spiep***ć film o cyber-policjancie który wymknął się spod kontroli i zaczął zabijać ludzi? Ano można. Jak? Po seansie znajdzie się milion pomysłów:) 

Po seansie również można sobie zadać pytanie - czy ROTOR to jakiś produkt? Może jakiś napój energetyczny, czy płatki śniadaniowe? Dlaczego? Bo nazwa ta wpada w filmie jakiś MILIARD RAZY. Poważnie, to nawet w nolanowskich, 2,5godzinnych BATMANach fizycznie pada mniej słowa BATMAN, bo czasami używali zamienników by nie zamęczać widzów tytułem. Tu zaś ROTOR pada co krok, niemal w każdej scenie choć raz. Jakby szykowali się do wydania jakiegoś produktu i wpajali na siłę jego nazwę. Była rusyfikacja, czas na ROTORyzację? ;)

Może właśnie dlatego film okazał się klapą - reżyser z ekipą byli zbyt zajęci tworzeniem coraz to nowych naklejek, plansz, odznak i tysiąca innych elementów z napisem ROTOR i nie mieli już czasu na skupienie się na samym filmie... no cóż, rotor... Rotor, ROTOR, ROTOR, ROOOOTOOOOR!]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>ROTOR. ROTOR. ROTOR&#8230; ROTOR!<br />
Film ten&#8230; albo jeszcze raz ROTOR! Film ten jest niesamowity &#8211; niedorzeczny scenariusz, przedziwne postaci, niebywałe wpadki montażowe, paskudne aktorstwo, a jednak do końca ma się wrażenie, że może jednak być z tego przyzwoity, b-klasowy film&#8230; no dobra, może do połowy, a przynajmniej do momentu gdy, tak w końcu mogę to powtórzyć, ROTOR wkracza do akcji. Wtedy już zasadniczo wiemy, że jest to jeden z najwiekszych absurdów współczesnego kina. Skąd takie wrażenie? Otóż przy takim namnożeniu absurdu, dziwności postaci, rażących błędach (mój ulubiony: głównego bohatera budzi budzik, na którym bardzo wyraźnie widać godzinę 5:00. Zmiana ujęcia, bohater zwleka się z łóżka, na zegarku wyraźnie widnieje 4:55&#8230; ech, jak ja bym chciał mieć rano taki cofający się zegar&#8230;) widz spodziewałby się widzieć słabo oświetlony, roztrzęsiony obraz i ujęcia rodem z taśmy weselnej rodziców. A tu niespodzianka &#8211; światło dobre, ujęcia dobre, scenografia przyzwoita, kostiumy, lokacje&#8230; wszystko sprawia złudzenie, że film jest całkiem przyzwoity&#8230; nie dajmy się jednak zwieść &#8211; jest to całkowita tragedia&#8230; aczkolwiek piękna tragedia. Szybciej chyba obejrzeć ten film na własne oczy niż pisać o jego wadach. Wspomniane przeze mnie i autora newsa &#8222;przyzwote skomponowanie ujęć&#8221; jest chyba paradoksalnie gwoździem do trumny tej produkcji &#8211; film nie razi oczu, więc na pewno zachęci do seansu typu &#8222;guilty pleasure&#8221;, tudzież uświetni zakrapiany wieczór w gronie znajomych &#8211; nieprzerwane salwy śmiechu gwarantowane.</p>
<p>W sumie żal mi jednak tej produkcji &#8211; co prawda stała się pozycją KULTOWĄ, ale z tej negatywnej strony, a mogła być cult classiciem b-klasy. Zasadniczo jak można spiep***ć film o cyber-policjancie który wymknął się spod kontroli i zaczął zabijać ludzi? Ano można. Jak? Po seansie znajdzie się milion pomysłów:) </p>
<p>Po seansie również można sobie zadać pytanie &#8211; czy ROTOR to jakiś produkt? Może jakiś napój energetyczny, czy płatki śniadaniowe? Dlaczego? Bo nazwa ta wpada w filmie jakiś MILIARD RAZY. Poważnie, to nawet w nolanowskich, 2,5godzinnych BATMANach fizycznie pada mniej słowa BATMAN, bo czasami używali zamienników by nie zamęczać widzów tytułem. Tu zaś ROTOR pada co krok, niemal w każdej scenie choć raz. Jakby szykowali się do wydania jakiegoś produktu i wpajali na siłę jego nazwę. Była rusyfikacja, czas na ROTORyzację? ;)</p>
<p>Może właśnie dlatego film okazał się klapą &#8211; reżyser z ekipą byli zbyt zajęci tworzeniem coraz to nowych naklejek, plansz, odznak i tysiąca innych elementów z napisem ROTOR i nie mieli już czasu na skupienie się na samym filmie&#8230; no cóż, rotor&#8230; Rotor, ROTOR, ROTOR, ROOOOTOOOOR!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
