Saturday, Oct. 21, 2017

Złapane w sieci #73 – ENEMY UNSEEN (1989)

Autor:

|

30 grudnia 2012

|

Złapane w sieci #73 – ENEMY UNSEEN (1989)

ENEMY UNSEEN (1989)

reż. Elmo de Witt

Córka amerykańskiego milionera wybiera się wraz z przyjacielem na rekonesans terenów, które po niezwykle okazyjnej cenie zakupił jej papcio. Obszar ten miał być rzekomo wyludniony, a piękne okoliczności przyrody afrykańskiej dżungli miały skusić rzesze turystów do kurortu, który tato zamierzał tam wybudować i osiąść w nim do ostatnich swych dni. Niestety brutalna rzeczywistość weryfikuje te dalekosiężne plany. Gdy para zostaje przyłapana na podglądaniu rytuału jednego z dzikich plemion składających w ofierze krokodylom piękną dziewicę, chłopak traci życie, a córka milionera wolność. Uwięziona, celem zostania kolejną ofiarą szykowaną na przyszły tydzień (wszystko wskazuje na to, że krokodyle karmione są przez tubylców jedynie raz w tygodniu), nie jest w stanie skontaktować się z ojcem. Całe szczęście zwłoki jej przyjaciela wypatruje dwójka geodetów pracująca nad pomiarami gruntu pod wspomniany hotel. Gdy tylko bogacz dowiaduje się o tragicznych wydarzeniach postanawia niezwłocznie wkroczyć do akcji. W tym celu prosi o pomoc przyjaciela, który jedyną szansę na odnalezienie i odbicie biednej dziewczyny z rąk dzikusów widzi w Steigerze, weteranie z Wietnamu, oraz grupie jego dawnych towarzyszy broni.

Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku sporą popularnością cieszyły się przygodowe shockery (ze względu na epatowanie dosłownością) o odnajdywaniu zaszytych głęboko w dżungli plemionach praktykujących kanibalizm. „The Last Survivor” (1977), „Emanuelle i ostatni kanibale” (1978), „Góra Boga kanibalów” (1978), „Cannibal Holocaust” (1980), „Eaten Alive” (1980), „Cannibal Terror” (1980), „Cannibal Ferox” (1981), itp. itd. Film południowo afrykańskiego reżysera Elmo de Witta, ma w sobie echa tamtych filmów, z tą drobną acz znaczącą różnicą, że jego dzikusy nie jedzą ludzi, ale karmią nimi krokodyle. Konfrontacja bogatej i cywilizowanej Ameryki z dziką Afryką pozostaje taka sama. Te elementy zostają połączone z elementami drugiego, jeszcze popularniejszego (pod)gatunku, jakim w latach 80. były filmy o Wietnamie. Przykładów można by podać bez liku, ale ograniczę się do tych, które być może nie od razu przychodzą każdemu do głowy: „Field Of Honor” (1986), „Strike Commando” (1987), „Platoon Leader” (1988), „Not Another Mistake” (1988), „Last Platoon” (1988), „Leathernecks” (1989). Mamy tutaj oddział byłych komandosów, którzy przeszli przez niejedno piekło i choć może nie wszyscy pałają do siebie jednakową sympatią to ostatecznie, na polu bitwy, mogą na sobie polegać. Już sam fakt iż wrócili z Wietnamu inaczej niż w plastikowych workach o czymś świadczy.

W rolę nieustraszonego dowódcy oddziału ratowniczego wcielił się znakomity aktor australijskiego pochodzenia, specjalizujący się w rolach czarnych charakterów, Vernon Wells. Facet jest prawdziwym filmowym kameleonem jeśli chodzi o zmieniającą się fizjonomię na ekranie. Wez, psychol z czerwonym irokezem z „Mad Maxa 2″ (1981), mściwy Bennett z „Commando” (1985), milczący morderca ze sztuczną ręką z „Interkosmosu” (1987), to zaledwie kilka jakże odmiennych postaci z bogatego emploi aktora.

Nie twierdzę, że „Niewidzialny wróg” (bo pod takim tytułem film dostępny był u nas na kasetach wideo) jest kwintesencją tego co najlepsze w „jungle exploitation”, „vietnam war exploitation” i Vernonie Wellsie, ale taką mieszankę po prostu trzeba zobaczyć ;-).

P.S.
Na przystawkę, odnaleziony przeze mnie vhsowy rip serwuje Wam 7 zwiastunów. Pierwszy to Top Gun ze śmigłami czyli „Fire Birds” (tutaj pt. „Wings Of The Apache”) z Nicholasem Cage’em, Sean Young i Tommy Lee Jonesem. Drugi to „Chains Of Gold” z Johnem Travoltą, który trzy lata potem zagrał w „Pulp Fiction”, i Benjaminem Brattem, który za rok zagrał we „Wściekłych psach” (things that make you go hmmm…). Trzecim jest „Spaced Invaders” (tutaj nie dopatrzyłem się bezpośredniego związku z Quentinem Tarantino). Czwarty to „A Shock To The System” z Michaelem Caine’em. Numer 5 to „Clean and Sober” z Michaelem Keatonem (tak! „Jackie Brown”. Przepraszam, ale to chyba przedpremierowa gorączka. „Django Unchained” w polskich kinach dopiero za 3 tygodnie, a mnie już nosi) i Morganem Freemanem. Szósty to „Masters Of Menace”. I wreszcie siódmy „Teenage Mutant Ninja Turtles”. Ten wstęp trwa blisko 14 minut, ale warto go zaliczyć żeby przenieść się do roku 1990, kiedy wszystkie te filmu hulały na wideo. Co prawda w Polsce na oryginały trzeba było poczekać jeszcze jakieś 2 lata, ale było warto ;-).

Share This Article

O autorze

Dawid Gryza

Dawid Gryza

Reżyser z pasji i maniak filmów dziwnych. Współtwórca "PECADORa" i Festiwalu Filmowego "Kocham Dziwne Kino". Prowadzi blogi "Karmiony celuloidem" oraz "Kocham dziwne kino". Publikuje recenzje na www.kinoamatorskie.pl w dziale "Złapane w sieci". Kontakt: dawidgryza@gmail.com

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Przeczytaj poprzedni wpis:
image001
Przedpremierowy pokaz filmu (wielki) ŁAPIAK

Jutro o godzinie 18.00 w kawiarni LABALBAL w Białymstoku odbędzie się przedpremierowy pokaz filmu "(wielki) ŁAPIAK". Bohaterem filmu jest pochodzący...

Zamknij