Wednesday, May. 27, 2020

ANGEL.A (2020 r.) – recenzja filmu

Autor:

|

13 lutego 2020

|

ANGEL.A (2020 r.) – recenzja filmu

Gdzieś do 2017 roku imię Andżelika w kontekście kultury i sztuki kojarzyło mi się wyłącznie z utworem zespołu Coma pt. „Angela”. Trwało to mniej więcej do marca owego roku, kiedy na redakcyjną skrzynkę napisał Adam Nowak z informacją o rozpoczęciu prac nad swoim projektem o jakże tajemniczym kryptonimie „ANGEL.A”.

Cała fabuła osadzona jest w realiach postapokaliptycznego świata opanowanego przez korporacje, które (tu bez niespodzianki) niestety nie mają dobrych intencji. Wielcy owego uniwersum postanowili bowiem stworzyć roboty, które choć wyposażone w sztuczną inteligencję, nie mają ani prawa głosu, ani prawa myśli, ani prawa wyboru. Po prostu powinny realizować zachcianki swoich panów. No właśnie… Powinny…
Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, musi pojawić się jeden outsider (w tym przypadku outsiderka), który nie pasuje do reszty układanki. W tym właśnie momencie poznajemy tytułową ANGEL.A, czyli robota-kobietę wzbogaconą we wspomnienia zmarłej dziewczyny. W tę rolę wcieliła się Monika Chrzanowska.

Główna bohaterka zmierza do Azylu – miejsca, w którym powinna znaleźć bezpieczeństwo. Oczywiście do samego celu podróży prowadzi droga usłana różnymi przeszkodami. Na całe jednak szczęście ANGEL.A otrzymała swojego (nomen omen) anioła stróża imieniem Janus (w tej roli Zbigniew Zylm), który pomaga jej w całej tej wędrówce. My jako widzowie towarzyszymy tej parce, obserwując różne mniej lub bardziej niebezpieczne sceny. Przyznam, że przez chwilę poczułem się jak w grze komputerowej – przeciwnicy, bossowie, ciągły klimat ucieczki i deptania po piętach – jedyna różnica to brak możliwości sterowania głównymi bohaterami i fotorealistyczna grafika.

Sam film nakręcony jest bardzo ładnie. Plastyka obrazka powoduje, że naprawdę miejscami można zachwycić się przedstawianymi lokacjami. Światełko zastosowane w tej produkcji podkreśla klimat lokacji, natomiast niestety miejscami zdaje się być niekonsekwentne. Przykładowo, możemy spotkać scenę, gdzie w ramach jednej lokacji w sposób nieuzasadniony światło zmienia swoją temperaturę barwową. To jednak tylko szczegół w całej tej układance. Ogólnie jest bardzo dobrze. Podobały mi się szczególnie kadry dobrane przy ważnych momentach, w których występują główne postaci. Kamera pozwala nam być blisko, wręcz delikatnie zoomuje na bohaterów, pozwalając nam nawiązać z nimi relację, niejako zajrzeć do ich wnętrza. To wielki atut, bo dzięki temu wykreowane postaci wydają się być bardziej przekonujące, żywsze.

Na swój osobny akapit niewątpliwie zasługują lokacje. Widać bowiem, że autorzy przyłożyli sporą uwagę temu elementowi. Naprawdę nie wiem, gdzie znaleźli niektóre miejscówki, ale z tego powodu głęboko chylę czoła. Rzeczywiście można było poczuć klimat opuszczonego, postapokaliptycznego świata, w którym kiedyś życie tętniło pełną energią. Znajdą tu coś dla siebie zarówno fani ciasnych, ciemnych, nieprzyjemnych pomieszczeń, jak i zwolennicy ciekawych, kolorowych i napawających radością plenerów.
Piękne zdjęcia, ładne światło i miłe dla oka prowadzenie kamery, uzupełnia niemal niewidoczny montaż. Chyba nie ma lepszego komplementu dla montażysty niż pominięcie przez widza sklejek podczas seansu. Wszystko toczy się płynnie, dzięki czemu możemy zachwycać się szczególnie udanymi efektami specjalnymi. To, co ekipa wytworzyła w postprodukcji, jest chyba najwyższym poziomem sfx, jaki widziałem w polskim kinie niezależnym. Czapki z głów!

W tej beczce miodu znajduje się jednak łyżka dziegciu, a właściwie dwie. Zdecydowanie największym minusem produkcji jest dźwięk. Oglądając film, momentami czułem się jak przy dziele Patryka Vegi – niesłyszalne, niezrozumiałe dialogi. Na domiar złego, chyba coś poszło nie tak przy nagrywaniu dźwięku na planie, bo dosyć często mamy do czynienia z postsynchronami, które nie dość że dźwiękowo nie pasują do akustyki danej sceny, to jeszcze zdarza się, że wyraźnie wchodzą nie równo z ruchem ust aktorów. Da się odczuć, że na etapie montażu twórcy próbowali to uratować wstawiając na ścieżki dźwiękowe różne „upiększacze”, jednak efekt nadal pozostawia wiele do życzenia. Będzie zatem co poprawiać w przyszłości.
Drugim mankamentem produkcji jest zróżnicowany poziom gry aktorskiej. Zapewne wynika to z doświadczenia poszczególnych aktorów, jednak nie da się ukryć, że kontrast jest widoczny. Nie musicie się jednak obawiać poziomu paradokumentów, bo bez dwóch zdań nie o tym tu mówimy. Twórcy chyba po prostu wpadli troszkę we własne sidła – zrobili film na bardzo wysokim poziomie, przez co pewne elementy, które wypadły gorzej świecą jaskrawo pośród morza atutów tej produkcji.

I w tym właśnie miejscu zmierzam do końca swej recenzji, żałując jednego, o czym jeszcze Wam nie napisałem. Mianowicie, jako przedstawiciel patrona medialnego filmu Adama Nowaka, miałem okazję przedpremierowo zobaczyć go na portalu youtube. Uwierzcie mi – jeśli będziecie mieć okazję, idźcie na ten film do kina – to jest miejsce jego przeznaczenia. Film jest wizualnie tak atrakcyjnie zrobiony, że to co robi z nim kompresja „jutubowska” po prostu woła o pomstę do nieba. Oczywiście da się go oglądać. Ba, da się go nawet podziwiać, ale gdyby się mocniej przyjrzeć zauważymy tu i ówdzie artefakty, które jestem pewien, że nie mają miejsca w oryginalnym pliku. A zatem: mimo tych drobnych niedostatków, które twórcy na pewno nadrobią przy okazji przyszłych produkcji – bardzo Was zachęcam do obejrzenia tego dzieła, bo naprawdę jest to kino niezależne najwyższej próby!

Share This Article

O autorze

Michał Kołdras

Michał Kołdras

Jestem właścicielem firmy, a zarazem serwisu Kinoamatorskie.pl. Na co dzień prowadzę warsztaty filmowe (warsztaty.kinoamatorskie.pl) i zajmuję się promocją kina niezależnego w Polsce.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Przeczytaj poprzedni wpis:
antyk
Konkurs filmowy „Antyk – Kamera – Akcja!”

O takim konkursie jeszcze nie pisaliśmy,  ale i jego Organizatorzy do nas dotarli! Przed Wami "Antyk - Kamera - Akcja!"...

Zamknij